XVII–XVIII wiek

Kamienna studnia z drewnianym zadaszeniem na rynku w Kazimierzu Dolnym, w tle kamieniczki i kościół farny Studnia na rynku w Kazimierzu Dolnym (foto W. Siwiak)

 

W drugiej połowie XVII i XVIII wieku wyraźnie zaostrzył się problem
z zaopatrzeniem miast w wodę. Prócz gospodarstw domowych coraz jej większe ilości zużywał rozwijający się na nieznaną dotąd skalę przemysł. Jednocześnie uległ pogorszeniu stan czystości wód bieżąco płynących
i zaskórnych, zanieczyszczanych przez produkcję rzemieślniczą. Dodatkowy wpływ na to miały nieszczelne latryny i powiększające się składowiska śmieci. Przy studniach z kolei, prócz pobierania wody do celów spożywczych, prano odzież, myto się i pojono zwierzęta. Powstające w ten sposób zanieczyszczenia przenikały do wód podpowierzchniowych zasilających prywatne i publiczne ujęcia wody.

 

Technika budowy studni w porównaniu ze stuleciami poprzednimi nie uległa większym zmianom. Czasami próbowano stosować pompy ssąco-tłoczące,
z niezbyt jednak dużym powodzeniem. Stosunkowo powszechnie stosowano natomiast studnie poruszane kieratem. W użyciu były także studnie deptakowe. Jak w późnym średniowieczu do czerpania wody ze studni wykorzystywano żurawie składające się z pionowo wbitego pala oraz prostopadłej do niego ruchomej żerdzi obciążonej na jednym końcu ciężarkiem, a na drugim zawieszano wiadro. W przypadku studni głębokich, podobnie jak we wcześniejszych stuleciach, instalowano nad studnią koło zębate i naczynie do czerpania wody. Studnie mogły być również zaopatrzone w blok lub kołowrót ze sznurem do którego przyczepiano wiadro. Studnie publiczne były jednocześnie miejscem spotkań towarzyskich, przy których można było się zapoznać z najnowszymi nowinkami z życia sąsiadów i miasta.

 

Turyści oglądają kamienną studnię w Sanoku, z boku studni jest duże drewniane koło Studnia - skansen w Sanoku (foto Dariusz Zaród Photoagency.com.pl)

 

W dalszym ciągu w miastach funkcjonowały studnie prywatne, zlokalizowane przeważnie na posesjach bogatszych mieszczan. W Lublinie już w 1696 r. było 90 studni, z czego 20 na utrzymaniu miasta. W końcu XVIII wieku w Skierniewicach były 43 studnie, z czego 6 publicznych, w Radomsku 6 (4 publiczne, 2 prywatne) i Łodzi, gdzie działały po 4 studnie prywatne i miejskie. Rekordzistką pod względem liczby studni była Świdnica, w której w 1745 r. miano ich naliczyć aż 158. W dużych ośrodkach miejskich nadawano publicznym ujęciom wody ozdobny kształt. Było tak również w Szczecinie, którego mieszkańcy czerpali wodę za pomocą wiader ze studni rozlokowanych w różnych punktach miasta. Dopiero w latach 1729–1732 król Fryderyk Wilhelm I jako dowód łaski dla ówczesnej stolicy nowo powołanego księstwa Przedpomorza, pozwolił na wybudowanie rurociągu doprowadzającego wodę do ozdobnej studni znajdującej się na dzisiejszym Placu Orła Białego. Zbudowano także sieć zbiorczą, z której zasilano kilka domów przy ważniejszych ulicach miasta.

 

Rysunek przedstawia kamienną studnię z dużym bocznym kołem. Koło poruszane jest przez mężczyznę, który biegnie w jego wnętrzu Studnia deptakowa na dziedzińcu zamku na Podhorcach - autor Z. Grygiewski (Muzeum Narodowe w Warszawie)

 

W czasie wojen szwedzkich większość dotychczas działających w miastach polskich wodociągów przestała funkcjonować lub została zniszczona. Stało się tak między innymi w przypadku Lublina. Po wojnach kozackich i potopie szwedzkim wydatki na utrzymanie i naprawy wodociągów przerosły możliwości finansowe miasta. W 1673 r. władze miasta podjęły decyzję
o zdemontowaniu z zachowanej do dziś, a powstałej około 1564 r. wieży wodnej oraz rurmusu cenniejszych urządzeń.

 
W wieży wodnej znajdował się metalowy zbiornik do magazynowania wody oraz takież rury, które w przypadku niskich temperatur podgrzewano poprzez palenie ogniska. Na widoku Lublina z 1617 r. rurmus został opisany jako „budynek wodociągów i kanałów do góry wodę cisnący”. Napływająca do rurmusa woda, gromadziła się w drewnianej skrzyni, skąd przy pomocy pomp tłoczona była na odpowiednią wysokość do wieży wodnej. Rurmus pełnił w Lublinie funkcję stacji pomp wodociągowych w przekazie wody do budynku wieży wodnej.
 

Lublin. Wieża wodna z 1564 r. zbudowana z łupanego kamienia wapiennego oraz z cegły z czterospadowym dachem. Ze zbiornika z wieży woda spływała grawitacyjne drewnianymi rurami do browarów, kamienic bogatych mieszczan, klasztorów, szpitala przy kościele św. Ducha, łaźni i publicznych studzienek miejskich (foto MPWiK Lublin)

 

W Krakowie rurmusy zdewastowano w latach 1655–1657, a w Wilnie wodociąg zaprzestał działalności po 1657 r. Podobny los spotkał wodociągi świętokrzyskie, gdzie miasto po zniszczeniach wojennych z okresu potopu szwedzkiego nie było w stanie ich odbudować. Tylko w nielicznych ośrodkach wybudowane wcześniej sieci wodociągowe kontynuowały działalność w XVIII i początkach XIX stulecia, jak miało to miejsce w przypadku Kalisza, Poznania, Bydgoszczy czy też Warszawy i Torunia.

 

Budowano przy tym także wodociągi w miastach nieposiadających wcześniej tego typu instalacji. W XVIII wieku wodociągi zrealizowano między innymi w Iłży, Mirowie i Stopnicy oraz uruchomiono ponownie około 1789 r. wodociąg w Sandomierzu. Z powodu znikomej liczby działających wodociągów miejskich obserwujemy wzrost budowy przez poszczególne władze miejskie publicznych ujęć wody w postaci studni, a nie odbudowywanie starych, uszkodzonych sieci wodociągowych. Choć w niektórych ośrodkach, jak w przypadku Bydgoszczy, XVI-wieczne wodociągi miały się dobrze również w końcu XVIII wieku. Oznaką dawnej wielkości i dobrobytu Bydgoszczy pozostają wodociągi, które jeszcze częściowo są używane i zasługują na zachowanie. „Na wzgórzu, około jednej czwartej mili drogi od miasta, tryska świeża woda, jaka rurami do niego spływa i poprzez nie może w obfitości docierać do wszystkich ulic. Wszystkie studnie miejskie czerpią wodę z tego wodociągu i nigdy jej w nich nie brakuje.” Pochwałę taką wyraził w 1792 r. radca tutejszego Sądu Nadwornego.

 

Rysunek przedstawia wodociąg zbudowany przez mistrza Jana nad rzeką Bystrzycą, powyżej mury i zamek w Lublinie Lublin. Wodociąg zbudowany przez mistrza Jana funkcjonował półtora wieku, dostarczając 95 000 litrów wody na dobę (arch. MPWiK Lublin)

 

Czynne XVIII-wieczne wodociągi działały jak w wiekach wcześniejszych, na zasadzie grawitacji. W Warszawie zastosowano przykładowo do podnoszenia wody koło deptakowe. Woda była prowadzona, jak i wcześniej wierconymi rurami drewnianymi, przeważnie sosnowymi lub dębowymi o średnicy otworu przepływowego około 10 cm. Poszczególne odcinki przygotowanych rur łączono krótkimi rurkami żelaznymi lub ołowianymi wbijanymi w dwa sąsiednie końce lub pierścieniami ściśle opasującymi końce rur. Sporadycznie wykorzystywano połączenia poszczególnych odcinków przygotowanych rur tzw. kielichowe, gdzie końce zwężały się z jednej strony i rozszerzały z drugiej, wykorzystywane już w średniowieczu w przypadku ceramicznych wodociągów wrocławskich.

 

Miejsca łączeń uszczelniano ponadto lnem, konopiami, smołą, dziegciem,
a same rury oklejano gliną. Produkcją rur trudnili się przede wszystkim cieśle i bednarze. Odmienną technikę budowy rur wodociągowych zastosowano w latach 1720–1780 w Zielonej Górze. Każda z rur składała się z dwóch części wydrążonych półkoliście. Były one dodatkowo łączone początkowo przy pomocy miedzianych kołnierzy, a od 1747 r. wyłącznie żelaznych obręczy. Rury te miały większą średnicę od wierconych, a miejsca połączeń owijano najczęściej płótnem i zalewano żywicą. Ponieważ część rur biegła na specjalnych stojakach nad ziemią, ocieplano je na zimę słomą.

 

W miejscach skrętu wodociągu zakładano metalowe kolana, zakończone płaskimi kołnierzami, które łączono z rurą drewnianą, zbijając je gwoździami. W celu zapewnienia bezawaryjności wodociągu budowano dodatkowe studzienki rewizyjne, dzięki którym miano możliwość sprawdzania stanu technicznego sieci i usuwania ewentualnych uszkodzeń. Czyszczenie, regulowanie dopływu wody do poszczególnych zbiorników i czasowe zamykanie przepływu regulowały instalowane w rurach zawory.

 

Wzdłuż przebiegu instalacji wodociągowej budowano dodatkowo zdroje, zwane również znanymi już nam cysternami, rząpiami, kastami, studniami lub skrzyniami, z których można było czerpać wodę bezpośrednio z ulicy. Były to konstrukcje zazwyczaj kwadratowe lub prostokątne, częściowo wkopane w ziemię, przeważnie drewniane, zadaszone lub murowane, jak w przypadku zdrojów z Torunia z około 1700 r.

 

Drewniana studnia z czerpakiem na wodę zawieszonym na żurawiu, w tle drewniana chata Studnia - żuraw (foto Dariusz Zaród Photoagency.com.pl)

 

XVII-wieczne studnie, czy też poprawniej zbiorniki połączone z miejskim wodociągiem, mogły mieć jak w przypadku Lublina obudowę ozdobioną rzeźbionymi w drewnie głowami zwierząt – lwa lub kozła. Miejsca łączeń desek w zbiornikach uszczelniano także sierścią i smołą łączoną z woskiem. Pensja roczna poznańskiego rurmistrza w 1712 r. wyniosła 208 zł.

 

Problemem pozostawało odprowadzanie wody zużytej i deszczowej. Budowano w tym celu specjalne kanały odpływowe, czyli, jak byśmy to dziś nazwali, sieć kanalizacyjną. Wykonywano je w konstrukcji drewnianej lub drewniano-murowanej. Kryte kanały powstawały przeważnie w centrach miast, a na przedmieściach odkryte. Do utrzymania w stanie używalności ulic i biegnących pod nimi kanałów zobowiązywano najczęściej właścicieli posesji. W przepisach zwracano uwagę, aby nikt błota w rynsztoki zmiatać lub zgarniać, a tym samym spadek wodzie tamować, śmieci i innych wszelkich rzeczy ulice szpecących i zawalających na ulice wyrzucać nie ważył się. Obostrzenia te jednak musiały nie przynosić większego skutku, gdyż stan ulic w miastach pozostawiał wiele do życzenia.

 

Kryte kanały miejskie miały przeważnie kształt kwadratowy lub prostokątny. Służyły wyłącznie do odprowadzania ścieków płynnych i wód opadowych. Dla zabezpieczenia ich drożności umieszczano na wpustach kraty. Własnością prywatną pozostawały wszelkie urządzenia odprowadzające nieczystości płynne i wody opadowe z poszczególnych posesji do kanałów lub rynsztoków przebiegających w ulicy. Mogły to być drewniane rury, odkryte koryta lub rynny odprowadzające wodę z podwórek do rynsztoków w ulicach. Dbano również o okresowe opróżnianie dołów kloacznych. Nieczystości z miejsc „sekretnych” usuwano przeważnie w nocy, czym zajmowali się „nocni”. Wywożono je przeważnie za miasto do wyznaczonych w tym celu miejsc zwanych gnojnicami lub do ogrodów i na pola uprawne. W XVII-wiecznej Warszawie osobom zajmującym się czyszczeniem kanałów i dołów kloacznych przysługiwał przy wykonywaniu tej nieprzyjemnej czynności conocny przydział gorzałki kwoli smrodowi. Starano się również usuwać zalegające na ulicach błota i gnoje.

 

 

W Poznaniu nakazano chłopom wyjeżdżającym pustym wozem załadowanie go nieczystościami przed wyjazdem za obręb murów miejskich. W Bydgoszczy w XVII wieku odnotowano fakt pozbywania się gnojów poprzez ich wywożenie barkami rzecznymi do podmiejskiego folwarku. Budowane na obszarze działki mieszkalnej w XVIII wieku latryny były już częściej murowane, o otwartym lub wyłożonym deskami dnie.

 

Rysunek drewnianego urządzenia do podnoszenia wody, przez które przepływa woda Lublin. Rurmus- urządzenie do podnoszenia wody na wysokość 20 metrów do zbiornika w wieży ciśnień (arch. MPWiK Lublin)

ZAUFALI NAM

NOWA PUBLIKACJA

WYDAWCA

 

Quixi Media Sp. z o.o.
ul. Jana Matejki 1a
85-061 Bydgoszcz
telefon: +48 52 5513766

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© Antoni Bochen