Umowa z Janem z Nowego Sącza

Starodruk ze spisaną umową z Janem z Nowego Sącza (foto Stanisław Turski- ze zbiorów MPWiK w Lublinie)

 

Tekst umowy z 1506 r. zawartej pomiędzy rurmistrzem Janem z Nowego Sącza i jego pomocnikiem Łukaszem Czyriską a Radą Miejską w Lublinie:

 

My rajcy miasta Lublina nowo obrani i dawni wraz ze wszystkimi
i poszczególnymi mistrzami cechów i majstrami poszczególnych zawodów
i z całym obywatelstwem miasta Lublina publicznie podajemy do wiadomości niniejszym aktem wszem wobec i każdemu z osobna i tym, którzy będą mieli świadomość spraw obecnych, że zgodziliśmy sławnego Jana mistrza kanałów wraz z jego towarzyszem Łukaszem Czyriską z Nowego Sącza do zrobienia i wzniesienia kanałów dla naszego miasta Lublina pod takim warunkiem, na takiej zasadzie i w następującym porządku.

 

Przede wszystkim wymienieni majstrowie winni zrobić tamy albo zajazie na rzece Bystrzycy, a miasto będzie zobowiązane dawać pale dębowe, faszynę oraz ziemię; (od miejsca) skąd rozpoczyna się tama miasto musi kopać rów
i koryto rzeki (własnymi siłami) własnym kosztem lub drabarką, którym to korytem bieg i dostarczenie wody pójdzie na tył ogrodu pisarza miejskiego.

 

Z tego (którego) to miejsca doprowadzenia wody sami majstrowie własnymi funduszami obowiązani są podnieść wodę w górę, a miasto będzie dostarczać odpowiednich i nadających się pali dla samych kanałów. Sami zaś majstrowie mają przygotować i dać tyle miedzi i żelaza ile będzie trzeba, aż (do miejsca gdy) doprowadzą wodę do miasta, a sami obywatele mają kanałami doprowadzić aż do samego miasta. I gdy woda zostanie doprowadzona wtedy najpierw i przede wszystkim mają dać wodę w środku miasta w dwóch zbiornikach i wreszcie doprowadzić wodę aż do browarów. 

 

Drewniana rura wodociągowa z wydrążonym otworem w środku, pochodząca z XVI wieku Lublin. Drewniana XVI-wieczna rura wodociągowa (foto MPWiK Lublin)

 

Wtedy ciż sami majstrowie od każdego piwnego wywaru przez przeciąg 6 lat mają mieć i otrzymywać 6 groszy zwykłych polskich monety obiegowej
w państwie. Z tych 6 groszy ma być wyznaczony i dany jeden grosz człowiekowi wożącemu słód do młyna, od każdego słodu zawiezionego
i z powrotem odwiezionego, a jeżeli sami mistrzowie kanałów mogliby wozić słód, ten grosz im się należy. I tak od każdego waru miodu owi majstrowie będą otrzymywać przez przeciąg 6 lat po groszu. Po upływie zaś 6 lat wymieniony grosz przypada miastu na stałe, a gdy upłynie 6 lat, odtąd od każdego wywaru piwnego, od tego który będzie warzył piwo mają być dane
i wypłacone 4 grosze miastu, a 2 grosze samym majstrom wieczyście lub ich prawnym spadkobiercom. Z tych 4 groszy miasto winno mieć staranie, aby słód był wożony ze młyna. A jeżeli wymienieni już mistrzowie kanałów mogliby temu podołać przy dowożeniu słodu do młyna, wówczas powinni się zadowolić wymienionym groszem.

 

A w czasie tych 6 lat, jeżeliby się coś zepsuło w wymienionych kanałach, sami majstrowie mają naprawić własnym kosztem, po upływie zaś 6 lat, jeżeliby się coś zepsuło w wymienionych kanałach, wtedy ci sami majstrowie mają naprawić, jednak miasto musi dostarczyć pali dębowych, miedzi, żelaza oraz opłacić smolarzy i kowali. Do tej naprawy ilekroć się zdarzy są zobowiązani. Podobnież gdy popsuje się koryto, za pomocą którego woda jest prowadzona do kanałów, wówczas miasto ma każdorazowo po wieczne czasy zarządzać drabarkę i koryto oraz rzekę oczyścić.

 

Także w tym miejscu, gdzie woda podniesie się w górę, tam winniśmy dać mistrzowi Janowi i jego towarzyszowi na prawach dziedziczenia ogród i plac na budowę domu oraz drzewo, a od owego ogrodu i domu, tam obok przewodów wodnych położonego nie należy się miastu żadna opłata (lecz) również wymienieni majstrowie żyjący na tym miejscu winni używać wieczystej wolności i są po wieczne czasy wolni (i wyjęci) od wszystkich czynszów, podatków i innych ciężarów miejskich.

 

Ci mistrzowie kanałów i ich spadkobiercy winni mieć staranie i pilnie baczyć, aby wody było wystarczająco, a wszystkie potrzeby do tej konieczności muszą pokryć z tych 2 groszy. Również gdyby wymienieni wyżej mistrzowie mogli wymyślić jakiś inny pożytek w tym korycie i rzece, wyjąwszy to koło, które pędzi wodę do góry, wtedy 2 części kosztów na budynki płaci miasto, a trzecią sami mistrzowie i w podobny sposób miasto będzie miało 2 części z dochodu, a trzecią część sami mistrzowie i ich spadkobiercy. I podobnie jeżeli będzie duża obfitość wody, a niektórzy z obywateli chcieliby mieć wodociągi w swoich domach, wtedy za przewiercenie jednego pala trzeba zapłacić jeden grosz
i drugi grosz mistrzowi kanałów.

 

Gdyby wymienieni mistrzowie lub ich prawni spadkobiercy owe kanały chcieli sprzedać, wtedy po porozumieniu się z właścicielami i rajcami mogą sprzedać majstrowi dobrze obeznanemu, który im się będzie podobał i obrócić swój majątek na dobry użytek podług tego, jak sami będą uważali (że jest) lepiej i pożyteczniej.

 

Aby uwierzytelnić świadectwo i dla wzmocnienia wiecznej siły zawieszamy naszą pieczęć. Spisane i dane w Lublinie w naszym lubelskim ratuszu w piątek przed świętym Walentym roku Pańskiego 1506”.

 

Oryginał umowy z 1506 roku znajduje się w zbiorach Archiwum Państwowego w Lublinie (dokument nr 20), a jej polskie tłumaczenie zamieścili: J. Libfeld
i E. Górecki, Historia lubelskiego wodociągu, „Gaz, Woda i Technika Sanitarna” R. 28, nr 7, s. 206-207.

ZAUFALI NAM

NOWA PUBLIKACJA

WYDAWCA

 

Quixi Media Sp. z o.o.
ul. Jana Matejki 1a
85-061 Bydgoszcz
telefon: +48 52 5513766

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© Antoni Bochen